Żydzi odpowiadają tak za stalinizm, jak Polacy za Jedwabne

Staram się unikać zabierania głosu w sprawach związanych ze stosunkami polsko-żydowskimi, z filo i z antysemityzmem. Głos zabieram wtedy tylko gdy sytuacja mnie do tego zmusza lub prowokuje. Tak było gdy A.Kwaśniewski, prezydent RP, zamiast się odciąć i potępić zbrodniarzy, przepraszał w imieniu Polaków za Jedwabne. Głosy obarczające odpowiedzialnością Żydów za stalinizmi i działania UB w Polsce, pojawiały się od lat. Pojawiły się też i po moich wypowiedziach.. Zdecydowałem się więc na ponowne zabranie głosu.
Czynię to niechętnie dla wyjaśnienia nieporozumień jak też dla przeciwstawienia się antysemickim czy po prostu głupim wypowiedziom.
Problematyka stosunków polsko - żydowskich nie jest przedmiotem moich zainteresowań, ale czasm milczeć nie można..

-------------------------------------

Przełom XIX i XX w to dla Żydów okres powolnej laicyzacji. Jest to ostatni moment dla tych którzy chcą zachować jedność narodu, by walczyć o powstanie państwa żydowskiego. Powoli znika spoiwo odmienności, jakim była religia. Ci, którzy chcą jechać do Palestyny, tworzą ruch syjonistyczny.
Część nadal jest wierząca. Reszta chce się asymilować i tych jest coraz więcej. Jest to czas, gdy Polska nie odzyskała jeszcze niepodległości. Jedni asymilują się w kierunku zaborcy inni w kierunku społeczeństwa polskiego.
Są dla nich dwie drogi:
Jedną może być chrzest.
Drugą jest lewica ( PPS, KPP, KZMP). Prawica raczej Żydów nie toleruje, a jeśli już to ochrzczonych.
Internacjonalistyczna lewica, otwiera drogę do asymilacji tym, którzy odeszli od judaizmu i będąc ateistami nie chcą się chrzcić.
Podziały następują wewnątrz rodzin. Dziadek nosi jarmułkę i pejsy, jeden z braci chce jechać do Palestyny, drugi chodzi do szkoły rabinackiej, a trzeci chce wrosnąć w polskość, ale w międzyczasie siedzi w więzieniu za komunizm.
Po zbrodniach II wojny światowej właśnie niedobitki tej lewicowej grupy asymilantów, włączają się w budowę podwalin PRL i władzy ludowej.
Część staje się niestety funkcjonariuszami UB. Nic zresztą dziwnego. Taka była wola Związku Radzieckiego, który miał zaufanie do ludzi związanych z lewicą jeszcze w czasach sanacji.
Jest to trudna do liczebnego określenia dziś grupa ( prawdopodobnie kilkaset osób), ale nie jest to ani cała społeczność żydowska, która przeżyła wojnę w Polsce, ani też jej większość.
Pracując w UB ludzie pochodzenia żydowskiego nie reprezentowali narodu żydowskiego, lecz trafili tam do pracy jako sprawdzeni przedwojenni komuniści.
Inni zasymilowani Żydzi, żyli i pracowali normalnie. Do marca 68, ale to już inna historia...

Tak jak Polaków, nie można obwiniać za działania opryszków z Jedwabnego, tak Żydów nie można obwiniać za pracujących, w UB zbrodniarzy stalinowskich, żydowskiego pochodzenia.
Jak tam trafili starałem, się wyjaśnić powyżej.

Adam Sandauer