Ojciec przeżył getto w Samborze bo uciekł kanałami w czasie akcji .Potem ukrywany był o dziwo przez Ukraińca, Jana Małankiewicza. Matka ukrywała się i uciekała przez cały okres okupacji. Na jej oczach zamordowano jej rodziców moich dziadków. Nie zrobił tego Niemiec.
W czasie wojny prawie cała rodzina została wymordowana. Przeżyli ci którzy jeszcze przed wojną wyjechali z Polski, a ci którzy przezyli wojnę, wyemigrowalii potem. Matka i ojciec pozostali jak ci nieliczni zaasymilowani Żydzi, którym poglądy nie pozwalały na emigrację. Ojciec Artur Sandauer był pisarzem, krytykiem literackim, później profesorem polonistyki na uniwersytecie. Matka Erna Rosenstein, malarką.

Okres po 1948 roku to czas zakazu publkacji dla ojca, bo występował publicznie przeciwko socrealizmowi. Matka nie może wystawiać bo jest związana z awangardą ( grupa Krakowska ). Okres stalinowski to czas pomocy finansowej rodziny która wyemigrowała. Ojciec znając wiele języków dorabia tłumaczeniami literatury - to pozwalają drukować. Tym bardziej że są i tłumaczenia z rosyjskiego. Znaczna większość lewicowej inteligencji popiera jednak system stalinowski a tym samym socrealizm w sztuce.

Rodzice mieszkali od przyjazdu do Warszawy przy ul Iwickiej. Był to dom pisarzy, zbudowany przez spółdzielnię wydawniczą Czytelnik. Mieszkali tam: Mieczysław Jastrun, Bohdan Czeszko, Seweryn Polak, Mirosław Żuławski i inni których nie pamiętam już. U nas w domu bywają: Kantor, Przyboś, Broniewski, Gałczyński, Tuwim, Hłasko i inni. Wiele lat potem wprowadza się na Iwicką pan Stanisław Wyganowski, późniejszy prezydent Warszawy. Ja urodziłem się 17 grudnia 1950 roku. Przychodzi 56 rok.Przejściowe odejście od zamordyzmu. Znaczna część inteligencji która współpracowała z władzą zmienia front. Ci którzy wcześniej pisali elegie o Stalinie, czy o stonce ziemniaczanej, zrzucanej przez Amerykanów na komunistyczną Koreeą, stają się liberałami. Okazuje się iż od zawsze walczyli o wolność słowa. Odwilż to odejście od socrealizmu. To także pierwsze wystawy malarstwa nowoczesnego i pierwsze sukcesy matki..Ojciec może drukować

 

Na początku lat 60 - tych broni pracę habilitacyjną i zostaje docentem polpnistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Podpisuje tzw. list 34 - protest intelektualistów przeciwko polityce kulturalnej władz. Ja idę do szkoły średniej im N.Żmichowskiej z wykładowym francuskim. W domu ojciec od pierwszych lat starał się rozmawiać ze mną po francusku, bym nauczył się tego języka. Jak łatwo się domyśleć u mnie powoduje to niechęć. Po maturze, studia rozpoczynam w 1968 roku na fizyce. Wcześniej szkoła próbuje zorganizować wśród dzieci akcję zbierania podpisów i pod petycją potępiającą Izrael za wojnę 6 dniową.

Chyba nikt w naszej klasie nie podpisuje. Sprawą zajmuje się kuratorium Władze ponoć powiadamiają KW a potem KC PZPR. Odpowiedzialnymi za syjonistyczna akcję przeszkadzania w zbieraniu podpisów staje się grupa uczniów. Są to między innymi Ludwik Stomma, Andrzej Friedman i ja. Przyczyna jest prosta, zamiast petycji przygotowanej przez władze, zaproponowaliśmy podpisywanie petycji o innej treści. Potępiała ona wszelką agresję. Kuratorium postanawia nas rozdzielić. Andrzej i Ludwik są zmuszeni zmienić szkoły, ja otrzymuję naganę i obniżenie stopnia ze sprawowania. Po jakims czasie sprawa przycicha.

Cenzura zdejmuje ze sceny Dziady w inscenizacji Dejmka. Władze twierdzą iż inscenizacja została zmanipulowana...Zaczynają się rozruch na uniwersytecie. Wiosną 1968 bezpośrednio po demonstracjach i pierwszych aresztowaniach, jeszcze jako uczeń, poznaję kilka osób związanych ze środowiskiem tzw. komandosów. Są to między innymi Bogusia Bleifer, Eugeniusz Smolar, Andrzej Seweryn, Ryszard Peryt, Sylwia Poleska. W mieszkaniu Bogusi przy ul Rozbrat odbywają się spotkania. Kila razy pomagam w powielaniu ulotek na tzw. wyżymaczce ( domowa wersja powielacza spirytusowego ). Biorę udział także w kolportażu.

Po wakacjach 1968 roku wracam do Warszawy. Znajomi z Rozbrat są aresztowani. W śledztwie prowadzonym przeciwko uczestnikom wydarzeń marcowych, padają ich nazwiska...Wraz z kilkoma kolegami wśród których jest Tomek Jastrun, Ryszard Lubianiec, próbujemy zorganizować na prędce jakąś nową grupkę. Za pomocą dziecinnej drukarenki powielamy ulotki protestujące przeciwko interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji.

Po latach, zadaję sobie pytanie: do jakiego stopnia wydarzenia 68 roku w których w końcu i ja się znalazłem, były reakcją tych środowisk które po pażdzierniku 1956 oddały władzę ? Do teraz nie znam odpowiedzi....

Być może jednej odpowiedzi nie ma. Czy można znaleźć jeden powód dla opisania postawy całego środowiska? Przyczyny mogły być różne. W każdym razie, dla wielu, skończyła się wiara w posłannictwo budowy światowego socjalizmu pod wodzą ZSRR. Zaczęto przypominać sobie , likwidację KPP, wymordowanie anarchistów i trockistów w Hiszpanni przez stalinowców, pakt Rbbentrop Molotow, wkroczenie Armii Czerwonej w 1939 roku do Polski i hasła bratniej Radziecko Niemieckiej budowy socjalizmu. Ja i moi koledzy mieliśmy po 17 - 25 lat i nie analizowaliśmy historycznie ewolucji poglądów i postaw środowisk z których pochodzimy.

Pod hasłami walki ze syjonizmem władze nakręcają nagonkę antysemicką. Nie ma już komunistów czy Polaków pochodzenia żydowskiego, wszyscy są syjonistami. Ludzie tracą pracę i mieszkania. Byli i tacy którzy mieli kompleksy, wstydzili się i chcieli ukryć pochodzenie. Zapada się grunt pod nogami. Ojcowie i dziadkowie wrośli w polskość, a oni mają emigrować...Trwa exodus 68 roku.

cdn....